|
Dźwignia
Pojęcie dźwigni z mechaniki jest
nam wszystkim znane.
Popularne jest też powiedzenie
"Reklama dźwignią handlu". To jest zrozumiałe, że
reklama wspomaga handel, a im lepiej przeprowadzana kampania
marketingowa/reklamowa i im lepsze reklamy, tym efekt dźwigni
lepszy.
Zjawisko dźwigni
marketingowej (ang.
marketing leverage) wykorzystują marketerzy, którzy potrafią
umiejętnie tworzyć i testować swoje reklamy i podnosić ich
skuteczność. Dzięki temu, można reklamować się nawet za
darmo. Wystarczy opracować kampanie reklamowe, które przyniosą
zysk większy niż koszt powierzchni reklamowej. Drugim krokiem
jest zwiększanie zysku. Jeśli zapłacisz 100 złotych za reklamę,
może ona Ci zarobić 10, 100, 1000 a nawet więcej złotych.
Wszystko zależy od jej skuteczności kampanii i samej reklamy.
Chociaż sporo jest teorii na ten temat, to warto często
przeprowadzać badania skutków reklamy, sondować opinie klientów
- wyniki są czasem zaskakujące.
Ale idea dźwigni znajduje
zastosowanie w wielu innych dziedzinach, prawie zawsze w powiązaniu
z efektywnością działania.
Chyba najogólniejsze jest pojecie
dźwigni organizacji, ponieważ zawiera w sobie różne dźwignie
specyficzne.
Organizacja to miedzy innymi
planowanie. Dzwignia planowania polega na tym, że pomimo
iż samo planowanie zajmuje czas, to potrafi zaoszczędzić w
działaniu o wiele więcej czasu, niż gdy działamy bez
planowania. Praktycy mówią o dźwigni praktycznie
czterokrotnej, tj. oszczędzamy w efekcie 4 razy więcej czasu niż
przy działaniu chaotycznym.
Dźwignia lidera
Jeden dobry lider potrafi wykrzesać
z ludzi tyle energii, co stu menedżerów i tysiąc szefów.
Lider to lokomotywa organizacji. Dlatego ze słowem lider kojarzy się też
pewna siła, moc. Dowodzą tego liczne przykłady z historii.
Porywający przywódcy z charyzmą. Osiągnięcia na pograniczu
magii. To dopiero przełożenie! Fakt ten powinien nas utwierdzić
o roli ducha w naszej efektywności.
I ludzie. Postawy, decyzje,
systemy wartości i działania to są faktyczne źródła efektów
pracy człowieka. Dlatego lider koncentruje swe myśli, intencje
i działania głównie na ludziach, a nie na procedurach, czy
technologii.
Jednak - istnieją pewne
obiektywne, a przynajmniej statystyczne prawa o charakterze
technicznym, które pasują do pojęcia dźwigni.
Zasada Pareto (80-20)
Czyż nie przyszła Wam właśnie ona
do głowy? Prawie każdy o niej słyszał, ale czy stosujemy ją
w praktyce?
Zacytuję fragmenty z książki "Co
robić, żeby jak najwięcej zrobić w ciągu dnia " Peg
Pickerning.
"Mniej niż 20% ludzi zajmujących
się sprzedażą generuje ponad 80% przychodów całej firmy.
Jesteś menedżerem? Prawdopodobnie 20% twoich podwładnych jest
przyczyną 80% wszystkich problemów, z jakimi się borykasz, i
wymaga 80% czasu przeznaczonego dla wszystkich. Pracujesz
charytatywnie? Jeśli tak, to z pewnością zgodzisz się, że
mniej niż 20% ludzi wykonuje ponad 80% wszystkich działań....
Przyjrzyj się swoim listom zadań. Około 20% najważniejszych
zadań przynosi 80% zysków z twojej pracy. W dodatku w wielu
wypadkach pierwsze 20% czasu spędzonego nad zadaniem będzie
stanowić o 80% rezultatów.
W regule 80-20 ważne jest to, że działa ona w dwie strony: jeśli
20% działań stwarza 80% wyników, pozostałe 80% działań
przynosi w sumie tylko 20% wyników. Cóż za ogromna strata
czasu i energii!"
Jest to więc dzwignia 4:1 -
sztuka polega tylko na tym aby rozróżniać, co jest tą dłuższą
stroną dźwigni.
Dźwignia informacyjna
Informacja jest dziś mocarzem.
Kto posiada lepszą (prawdziwszą, bardziej na temat), szybszą i
wartościową (czytaj "profitową" lub polityczną)
informację, ten uzyskuje dzwignię o niesamowitym przełożeniu.
Dźwignie finansowe (financial leverage).
To już dość specjalistyczne
terminy stosowane w bankowości i zarządzaniu przedsiębiorstwami.
Zjawisko dźwigni finansowej związane
jest z wykorzystaniem kapitałów obcych w celu podniesienia
efektywności wykorzystania kapitałów własnych. Dodatni efekt
dźwigni finansowej występuje, gdy w miarę powiększania się
udziału obcych kapitałów w finansowaniu majątku rośnie stopa
zyskowności kapitałów własnych (przy stopie odsetek od zaciągniętych
kredytów niższej od zyskowności majątku przedsiębiorstwa).
Miarą zmiany rentowności kapitału własnego, wywołanej zwiększeniem
zysku (EBIT) o określony procent, jest tzw. stopień dźwigni
finansowej, obliczany według równania:
| |
|
|
|
%D r |
| DFL |
|
= |
|
------------- |
| |
|
|
|
%D EBIT |
| gdzie: DFL - stopień dźwigni
finansowej (degree of financial leverage), % D r -
procentowy przyrost rentowności kapitału własnego, %
D EBIT - procentowy przyrost zysku operacyjnego (przed
spłatą odsetek i opodatkowaniem) EBIT (0) -
poziom zysku przed spłatą odsetek i opodatkowaniem według
stanu bazowego O (d) - odsetki od kapitału obcego. |
Ponieważ może to być mało
zrozumiałe dla codziennej praktyki, podam obrazowy przykład dźwigni finansowej stosowanej w inwestycjach.
Wyobraźmy sobie, że inwestor może
kupić nieruchomość za 500 000 zł i że przynosi ona zysk na
poziomie 36 000 zł w skali rocznej. Oznacza to, że rentowność
inwestycji wynosi 7,2% (=36 000 zł / 500 000 zł).
Jeżeli inwestor wyłoży całe
500 000 zł ze środków własnych, to zrealizuje zysk na
poziomie 7,2%, czyli 36 000 zł. Innymi słowy, rentowność
kapitału własnego (ROE) w tej inwestycji wyniesie 7,2%.
A gdyby nasz inwestor wykorzystał
kredyt hipoteczny przy finansowaniu tego mieszkania? Zarobiłby
więcej, czy mniej? Chciałoby się powiedzieć, że mniej, bo
przecież zapłaci bankowi odsetki, ale czy na pewno? Spójrzmy
na kalkulację:
Inwestor kupuje to samo
mieszkanie, ale tym razem z własnych środków płaci tylko 10%
ceny, czyli 50 000 zł. Pozostałe 450 000 zł sfinansowane
zostaje kredytem hipotecznym - powiedzmy we frankach
szwajcarskich, którego całkowity koszt w skali rocznej wynosi 3%
kwoty kredytu. Co dzieje się dalej z zyskiem? Z 36 000 zł
inwestor będzie musiał zapłacić bankowi 13 500 zł (=3% x 450
000 zł). Pozostanie mu wiec 22 500 zł.
Mierząc rezultat tej inwestycji w
wartościach bezwzględnych jest to zdecydowanie mniej niż w
pierwszym scenariuszu. Z drugiej jednak strony - jeśli
odniesiemy ten wynik do kapitału własnego inwestora - to
okaże się, że środki własne zainwestowane w tę nieruchomość
przyniosły zwrot na poziomie 45% a nie 7,2%.
W takim razie inwestora zarobił
więcej czy mniej? Pamiętajmy, że najbardziej ograniczonym
zasobem, jakim dysponuje inwestor są jego środki własne. Najważniejsze
w inwestowaniu jest, aby generowały one jak największy zysk -
innymi słowy inwestorowi powinno zależeć na maksymalizacji
rentowności kapitału własnego (ROE). Dlatego scenariusz z
wykorzystaniem kredytu hipotecznego jest dużo bardziej
korzystny, ponieważ daje mu możliwość zarobienia 45% z
zainwestowanego kapitału i pozostawia jeszcze niewykorzystane
450 000 do zainwestowania w kolejne przedsięwzięcia.
Czy powyższy przykład nie jest
dla niektórych dźwignią informacyjną?
Dostrzegajmy i stosujmy dźwignie,
by wspomóc swoją efektywność!
Leszek Korolkiewicz - redaktor L-earn.net
|