|
ZAKOCHAJ SIĘ W RADOŚCI
- fragment książki
Zakochaj się w życiu
Ewa Foley
Teoretycznie wiemy wszyscy, że radość powinna być naturalna częścią naszego
życia, a jednak jakoś tak się dzieje, że jesteśmy oddzieleni od tej części nas,
która naturalnie doświadcza pokoju i zjednoczenia ze wszystkim. Więc często
musimy uczyć się od nowa czym jest radość - tak jakbyśmy poznawali od nowa dawno
utraconego przyjaciela, abyśmy mogli zobaczyć, że w tym szaleństwie życia jest
też piękno, spokój i że wszystko ma swój cel. Gurdijev kiedyś powiedział, że
"współczesny człowiek jest zahipnotyzowany swoim działaniem". Być może takie
jest twoje życie. W miarę jak coraz szybciej żyjesz, robisz coraz więcej i
więcej rzeczy, cała złożoność życia, związki, finanse, emocje odsuwają cię od
prostej prawdy w twoim sercu i w końcu znajdujesz się w miejscu, w którym
czujesz się zupełnie bezradny przynajmniej czasami. W codziennym życiu wpływa na
nas tyle czynników, nad którymi nie mamy kontroli, że stajemy się bezwładnymi
automatami w systemie czy jak mawiał Gurdijev maszynami. Jeżeli żyjesz w takich
ryzach, desperacko starając się trzymać wszystko
w kupie - sam wiesz jak
łatwo w nowoczesnym życiu stracić kontakt z tym miejscem w naszym wnętrzu gdzie
mieszka prawda. Miejscem, w którym doświadczamy spokoju, gdzie wszystko ma sens,
gdzie związki międzyludzkie są pełne miłości, finanse zrównoważone, gdzie
rozumiesz dzięki Wyższemu Ja, które jest w tobie, że jest jakiś wyższy cel ponad
tym wszystkim, że jesteś w podróży duchowej zwanej życie.
Z czysto metafizycznego punktu widzenia, my ludzie jesteśmy w pewnym sensie
chronieni przez to, że nasze myśli nie materializują się natychmiast. Oznacza
to, że jeżeli będziesz mieć same negatywne myśli przez jakiś czas - to
niekoniecznie od razu doświadczysz tej negatywności w swojej rzeczywistości.
Mniej korzystną stroną tego jest to, że jeżeli będziemy mieli piękne
wysokowibracyjne myśli - to też niekoniecznie staną się one od razu twoją
rzeczywistością. Problem pojawia się wtedy, gdy wyobraźnia wybiega do przodu
tworząc fantazje dużo przekraczające rzeczywistość. Jeżeli popatrzymy na
historie świata od końca drugiej wojny światowej - to zauważymy, że nieomal na
każdym poziomie ludzkiej interakcji dzieje się wszystko w takim tempie, że ledwo
możemy się połapać. Tak więc na przykład w dziedzinie finansów widzimy, że
drukuje się coraz więcej pieniędzy, coraz więcej świadectw udziałowych,
gwarancji itp . Świat staje się coraz bardziej wymagający. Coraz więcej osób
sięga po narkotyki jako sposób na rozszerzenie swojej świadomości, poczucia
siebie. Widzimy jak światowa cywilizacja wybiega swoją wyobraźnią w przyszłość
zamiast pozostawać w czasie teraźniejszym, żyć prawdą, akceptować to co jest,
wiedząc, że ta ekspansja i tak stopniowo się wydarzy. Nasze wewnętrzne jeststwo
rozwija się powoli, stopniowo w miarę jak może dać sobie z tym rozwojem radę.
Ale intelektualna część nas -umysł- działa o wiele szybciej niż nasz duch. Na
poziomie zbiorowej podświadomości wiemy wszyscy, że teraz jest czas aby się
zatrzymać, wycofać z tego szalonego biegu, odkryć swoje wartości, zintegrować je
w swoim życiu.
I w miarę jak twoje wewnętrzne JA pragnie spokoju, wzywa o stworzenie pewnego
rodzaju sanktuarium w twoim życiu, zewnętrzne JA pcha cię coraz szybciej do
przodu. U większości ludzi powoduje to wewnętrzny konflikt. Ponieważ ciągle
odsuwają się od ciszy, od wewnętrznej równowagi, od swojej prawdy.
Powoli i systematycznie ten konflikt rozciąga się na wszystkie wymiary twojego
życia. Tak więc twoje życie traci równowagę, bo jest w nim za dużo rzeczy, za
dużo się dzieje, króluje dezorientacja - twoje wewnętrzne JA poddaje się,
rezygnuje z kontrolowania. Wtedy w naturalny sposób wszystko się rozpada
ponieważ coraz mniej możesz kontrolować swoje sprawy. Przyjrzymy się jak ten
brak równowagi czy kontroli działa np. w biznesie. Może przyjąć rożne formy.
Jedna z nich to POWAGA. W miarę jak sprawy są coraz bardziej chaotyczne
zaczynamy je traktować dużo poważniej niż powinniśmy.
Prawdziwa ludzka natura to niepoważna, wyluzowana radość - niemalże dziecinna
niewinność. Jednak gdy intelekt przejmuje nad nami władzę to powaga zaczyna
dominować w twoim życiu. I wtedy każdy twój ruch staje się sytuacją życia lub
śmierci. Np. Jeżeli ten fax nie wyjdzie teraz NATYCHMIAST, a ta ekspresowa
przesyłka jutro o godzinie 7.30 rano - to całe twoje życie będzie zrujnowane. W
miarę jak obserwujesz jak ludzie kreują tę chorobliwą powagę i nierównowagę w
swoich życiach widzisz także, że muszą ciągle się nakręcać. Powodem, że życie
wydaje się ludziom nudne i szare jest to, że są chronicznie przeciążeni i
rozkręceni. Intelekt wymaga tego pobudzania jako sposób na zrównoważenie tego
szalonego tempa życia. Problem z tym chronicznym pobudzaniem polega na tym, że
aby to działało musisz mieć tego coraz to więcej. I wtedy wcześniej czy później
wpadamy w zamknięty krąg - wypełniamy swoje życie jeszcze bardziej żeby poradzić
sobie z tym wszystkim co tam już jest!
I tak mamy TV, radio, narkotyki, Prozac, alkohol i 1000 spotkań, na których
musimy być i terminy i spotkania w czasie lunchu i sprawy które musimy załatwić.
I zanim się zorientujesz już czas, żeby wpaść do łóżka w stanie skrajnego
wykończenia. Twój duch pozbawiony jest jakiejkolwiek energii. A potem wstajesz
rano i dziwisz się, że czujesz zmęczenie ale znowu wpadasz w ten sam kierat!
Wiem o czym mówię - sama żyłam w ten sposób przez dłuższy czas i zapłaciłam za
to dużą cenę.
Rezultatem tego chronicznego bombardowania od wczesnych godzin rannych do
późnego wieczora jest utrata wrażliwości. Tracimy kontakt z ta wrażliwą,
zmysłową częścią siebie i swojego życia. A bez zmysłowości nie możemy docenić
życia. We wszystkim jest piękno i miękkość i łagodność, to bogactwo pochodzi od
naszego serca... Tak więc jeżeli w twoim sercu nie ma tej zmysłowości, bo przez
lata nie była ona pielęgnowana to - gdy patrzysz na łubiankę pełną pachnących
truskawek, na bukiet kwiatów, lub słyszysz piękny fragment muzyki to nie możesz
docenić tego piękna… Gdzieś po drodze utraciłeś tę zdolność… Naturalną
konsekwencją tego jest przepracowany umysł. Zaczynamy zbyt dużo myśleć,
kombinować w głowach i żyć w głowach. Powoli nasza osobowość zaczyna przesiąkać
tymi nieharmonijnymi myślami i naturalną rzeczą jest, że umysł zaczyna pragnąć i
marzyć o rzeczach, których nie ma.
Wydaje się, że niewiele osób jest w stanie w pełni zaakceptować miejsce, w
którym są właśnie teraz. Nasza wyobraźnia ciągłe wybiega w przód i kiedy już
znajdziemy się w miejscu, o którym marzyliśmy to znowu wyobraźnia wybiega do
przodu. I tak jakoś się dzieje, że żyjemy w społeczeństwie, które nigdy nie jest
pogodzone z miejscem, w którym aktualnie się znajduje… nigdy nie jest
zadowolone.
Pierwszym krokiem do rozwinięcia prawdziwej nieokiełznanej radości w twoim życiu
jest dotarcie do miejsca, w którym możesz zaakceptować to, czym jesteś otoczony
i to kim jesteś TERAZ. Miejsca satysfakcji, zadowolenia z siebie i życia.
Pogodzenia ze sobą i z tym co jest. Jeżeli nie znajdziesz tego miejsca - to
będziesz ciągle chronicznie niezadowolony, ciągle niepewny. Często pierwszym
zadaniem, które daję uczestnikom moich seminariów jest
PRZESTAŃ NARZEKAĆ PRZEZ 21 DNI! A zaraz potem PRZESTAŃ MYŚLEĆ!
Gdybyśmy tylko mogli przestać myśleć - to wtedy naturalna miłość i dobro w
naszych sercach, naturalne połączenie, które mamy ze wszystkim mogłyby
naturalnie zaistnieć i doświadczalibyśmy wtedy stałej radości. Lecz nasz umysł
jest sprytny - przykrywa to co czujemy swoją wyobraźnią i zdolnością do
przemyśleń, a poza tym jesteśmy zahipnotyzowani nieustającymi działaniami -
trudno się dziwić, że tracimy kontakt ze sobą..
Wierzę, że powrót do tego miejsca w naszym wnętrzu jest możliwy i naprawdę
prosty. To tylko sprawa przewartościowania czyli nadania wartości tym rzeczom,
które już masz. Nie oznacza to wcale końca marzeń, ambicji i celów. Prawdziwe
jest to - co jest teraz. I jeżeli to co jest teraz będzie dla ciebie
najważniejsze - to wtedy każdy moment każdego dnia jest najważniejszy. Inaczej
okaże się, że ciągle zastanawiasz się czego potrzebujesz do szczęścia. I być
może mówisz coś takiego:
Właściwie to jestem szczęśliwa ale …. Jeżeli ten doskonały związek w końcu
pojawi się w moim życiu - to wtedy będę naprawdę szczęśliwa. No i masz jak w
banku, że tydzień później spotykasz tego idealnego mężczyznę i zamiast
powiedzieć sobie TO JEST TO mówisz: No tak - ten związek jest fajny ale … gdy
zacznę zarabiać 3 tysiące miesięcznie to wtedy będę szczęśliwa.
I tak nigdy nie osiągamy punktu
równowagi, kiedy mówimy po prostu TO JEST TO. JESTEM SZCZĘŚLIWA. Nie mam może
jeszcze wszystkiego czego pragnę, ale jestem szczęśliwa z tym co mam.
Wszystkie główne mistyczne filozofie światowe mówią jedno i to samo: ZATRZYMAJ
SIĘ. ZAMKNIJ SIĘ. USIĄDŹ NA TYŁKU I ZAAKCEPTUJ MIEJSCE, W KTÓRYM JESTEŚ TERAZ.
Wszystkie tradycje namawiają do zaprzestania kombinowania w głowach na temat
znaczenia życia. I jeżeli uda ci się uspokoić umysł i dotrzeć do tego punktu
akceptacji - to nagle te wszystkie otaczające cię burze, te pragnienia, te
niezadowolenia (w końcu umysł ma to do siebie, że jest stale niezadowolony) - ta
energia wypala się, uspokaja, przycicha. Wtedy możesz skontaktować się ze swoim
prawdziwym wewnętrznym jestestwem i możesz zacząć dostrzegać co jest prawdziwe,
co jest rzeczywiste. Co wymaga zmiany - a co trzeba zostawić tak jak jest.
Akceptacja jest tak prosta - to przecież tylko opinia. Brak akceptacji to tez
tylko opinia. JEST TAK JAK JEST. I jak dotrzesz do tego miejsca akceptacji -
jesteś absolutnie wolny. Możesz patrzeć na np. członka swojej rodziny, który
jest absolutnym ignorantem i ciągle mu odbija i ciągle robi rzeczy, które ciebie
denerwują i możesz próbować zmieniać tę osobę na siłę albo możesz wyluzować się
i powiedzieć sobie: ON/ONA JEST TAKI/A JAKI/A JEST. I wtedy mogą wydarzyć się
dwie rzeczy: albo ta osoba się zmieni albo nie. Ale bez względu na to co się
stanie - tobie jest obojętne jakiego wyboru dokona ta osoba. Jeżeli jej wybór
nie jest ci obojętny to masz ten wspaniały dar od Boga zwany nogi - weź nogi za
pas, odejdź! Filozofię, którą możemy nazwać JEST TAK JAK JEST możesz zastosować
we wszystkich dziedzinach swojego życia. W końcu to tylko opinie powodują nasze
zmartwienia. Im mniej będziesz mieć opinii tym będziesz wolniejszy. W końcu to
tylko opinia niektórych ludzi, że musisz być bogaty. JEST TAK JAK JEST - albo
jesteś bogaty albo nie! To tylko opinia mówi, że musimy mieć pokój na świecie.
Wolelibyśmy, żeby był pokój. Ale co wtedy jeżeli ciągle są konflikty? Czy
pozwolisz na to, żeby to zmarnowało ci życie? Naturalnie, ze wolałbyś mieć
zdrowe ciało. Ale co wtedy jeżeli twoje ciało nie jest w pełni sprawne i mocne.
Czy pozwolisz żeby życie przeszło ci koło nosa? Czy fakt, że kulejesz powstrzyma
cię od tego żeby spacerować po lesie? NIE. JEST TAK JAK JEST. Jeżeli kulejesz to
kulejesz. To chodzisz na kulawe spacery po lesie. Ale chodzisz.
W miarę jak to miejsce akceptacji staje się twoim naturalnym stanem, ciągłym
stanem że JEST TAK JAK JEST - to nie musisz nic zmieniać na siłę…. Przecież
wiesz jakie to beznadziejne przedsięwzięcie zmienianie kogoś na siłę. Z
pewnością wiesz jak trudno siebie zmienić na siłę. Zmienisz się kiedy będziesz
gotów do zmiany! To naprawdę jest proste - przeniesienie się z miejsca ciągłej
dezorientacji w miejsce spokojnej prostoty. W miejsce zmysłowości dotyczącej
twojego życia. Zakochanie się w życiu to po prostu pełne objęcie życia takim
jakie jest. A jak możesz objąć życie jeżeli nie zaakceptujesz go takim jakie
jest? Jeżeli nie zaakceptujesz życia takim jakie jest - to ciągle zamartwianie
się, że nie akceptujesz nie pozwoli ci w pełni, wszystkimi zmysłami doceniać
życia. Co ci po zaproszeniu na to niezwykle przyjęcie, jeżeli jesteś tak
zaaferowany tym że jesteś na tym przyjęciu, że zapominasz o tym żeby jeść?
Ok - więc co z tym wszystkim możemy zrobić. Po pierwsze - zaakceptuj dobroć
swojego serca. Może są takie rejony twojego życia, które nie są w pełni
rozwinięte - ale musisz w końcu zatrzymać to szaleństwo i docenić te rejony,
które są dobre, które są prawdziwe, które mają w sobie kochającą moc. Po drugie:
zaproś z powrotem do swojego życia tę naturalną dziecięcą prostotę, którą gdzieś
po drodze została zagubiona. Posłuchaj mojej kasety pt. WEWNĘTRZNE DZIECKO,
zacznij pracować z medytacja spotkanie z wewnętrznym dzieckiem. Albo przyjdź do
mnie na trening pt. ODKRYCIE WEWNĘTRZNEGO DZIECKA. W miarę jak uzdrawiasz i
oczyszczasz swoje życie - ta prostota w naturalny sposób da ci poczucie siły. Z
tego miejsca będziesz wiedzieć, że jesteś wiecznym jestestwem, że we wszystkim
jest harmonia i piękno. Po trzecie: musisz odsunąć się od tej nadaktywności w
życiu i w głowie. Odsunąć się od kombinowania i powagi. Pozwolić sobie na bycie
tym radosnym lekkoduchem, którym prawdziwie jesteś. To nie jest takie trudne -
przejrzyj swoje życie i sprawdź, które rejony są zbyt poważne, zbyt nadęte, zbyt
skomplikowane. Po prostu przestań kombinować w przyszłość. Wtedy wrócisz do tego
magicznego momentu tu i teraz i do pełni swojej mocy jako nieskończony byt.
Życie jest radosne. Życie jest piękne, wolne od trosk. W miarę jak rozwijasz w
sobie wolne od trosk i zmartwień podejście do życia staniesz się takim cudownym
wędrowcem, który jest jednocześnie zorganizowany i niezorganizowany. Który
stawia się na czas i się spóźnia. Na którym można polegać, a czasami nie można
na nim polegać… I wtedy wyjdziesz z rutyny a staniesz się wolną, szczęśliwą i
radosną osobą.
Słoneczne i radosne pozdrowienia - Ewa Foley
|